Aktualności

Historyczna chałtura czy wyborcza bzdura?

     Dybała na nas ostatnio jakaś anonimowa osoba, pewnie w związku z wyborami. Dybała nieudolnie i niefachowo, donosiła kłamliwie. Napisała w sieci na temat rzekomej chałtury budowlanej wykonanej przez dyrektora Zbigniewa Augustyna. Chałtura miała kosztować miasto ponad pół miliona złotych. Doprecyzowując, chodzi o niby tragiczną renowację neogotyckiej kamienicy przy zbiegu ulic Oświęcimskiej z Mikołowską, ponoć wykonaną przy użyciu tandetnych materiałów.

    Fakty są inne. Zakończony w 2013 roku pierwszy etap remontu omawianego obiektu był podyktowany głównie ratowaniem skorodowanego dachu oraz względami bezpieczeństwa przechodniów i pojazdów. Prace wykonano w trybie zgłoszenia z konsultacją u konserwatora. Ledwie się trzymające ozdobne wieżyczki na dachu budynku rozsypywały się w proch. W czasie remontu wszystkie niebezpieczne elementy zostały przemurowane, dach pokryto farbą antykorozyjną, a zardzewiałe rynny oraz obróbki blacharskie zastąpiono drogą, ale odporną na korozję blachą tytanowo-cynkową. To apropos stosowania "tandetnych materiałów". Przy okazji, pracownicy MZGK umyli, do poziomu gzymsu nad parterem, klinkierową cegłę elewacyjną z ponad stuletniej warstwy brudu. Naprawiono także tynki w tzw. blendach, czyli charakterystycznych "plackach" między cegłami. Kosztowało to wszystko razem 73.000 zł, a nie pół miliona, jak suponuje anonim.

      Na tym pierwszy etap remontu zakończono i roboty wstrzymano, gdyż prowadzenie dalszych prac stricte konserwatorskich wymagało specjalistycznego projektu! Z chwilą przerwania prac odezwali się zaniepokojeni mieszkańcy. Pisemnie i ustnie wyrażali obawy, że robota jest niedokończona. To akurat dobrze świadczy o ich postawie obywatelskiej. Były też anonimy z obelgami i donosy, nawet do Katowic. Trudno, taka praca.

    Jednak już samo umycie elewacji sprawiło, że bryła kamienicy wypiękniała, budząc zachwyt obserwatorów i dziennikarzy. Była też sensacja: od strony ul. Oświęcimskiej spod brudu i sadzy wydobyto całkowicie zapomnianą, niezwykłej urody kapliczkę elewacyjną w formie gotyckiego okna - ewenement na skalę co najmniej Górnego Śląska!

      Spod usuniętych warstw brudu ukazały się niestety także „blizny” i zniszczenia, których dokonali na tym obiekcie ludzie oraz upływający czas. Część uszkodzeń to efekt niechlujnego ankrowania budynku, prawdopodobnie w latach 70. ubiegłego wieku. Haniebnych szkód narobiono przy wycinaniu dwóch narożnych balkonów. „Blizny” po balkonach byle jak zaklajstrowano cementem, pozostawiając cztery obrzydliwe kikuty szyn nośnych. Obramowanie bramy wjazdowej, ozdobione pięknymi kształtkami zostało, w ciągu 110 lat, w 60% zniszczone przez nieuważne furmanki i samochody. Na domiar złego pokolenia najemców mieszkań i sklepów miały zwyczaj „upiększać” cegłę warstwami farb olejnych we wszystkich kolorach tęczy. Wszystko widać na załączonych fotografiach.

      Nikomu rozsądnemu nie trzeba tłumaczyć, że okaleczeń tych dokonano dawno, a obecny dyrektor MZGK jedynie je wydobył i ukazał światu, mimo że nasz anonim uważa inaczej.

Kolejnym etapem renowacji kamienicy Mikołowska 2 powinno być przywrócenie jej pierwotnej urody. Do tego jednak niezbędna była, wymagana prawem, dokumentacja i uzgodnienia. Dlatego wiosną br. dyrektor MZGK zlecił firmie projektowej Severyn Projekt wykonanie stosownego projektu wraz z uzyskaniem zezwolenia konserwatorskiego i pozwoleniem na budowę. W połowie lipca pełna dokumentacja była gotowa i od tej chwili MZGK miał trzy lata na rozpoczęcie prac.

      Prace rozpoczęliśmy na przełomie września i października. Na pierwszy ogień poszła "odkryta" na nowo, unikatowa kapliczka. Zlecenie jej oczyszczenia i renowacji powłok malarskich przyjął plastyk mgr Adam Plackowski. Wykonania brakującej figurki w stylu gotyckim podjęła się pracownia rzeźbiarska Victor-Art z Krosna. Wznowiono prace związane z czyszczeniem cegły w dolnych partiach budynku, a także próby usunięcia niezwykle trudnych do usunięcia powłok malarskich. Zawiązano współpracę z zakładem ceramicznym CERAMO w Mysłowicach – Brzezince, w kwestii wypalenia możliwie identycznych kształtek klinkierowych i płytek dla uzupełnienia ubytków.

    Procedury renowacyjne są kosztowne i pracochłonne. Nie stać nas na zlecenie wszystkich niezbędnych prac na raz. Dlatego proces przywracania pierwotnego piękna naszym budynkom może trwać miesiące, a nawet lata, ale jest i będzie kontynuowany. Wszystko po to żeby mysłowickie zabytki odzyskały swój blask.

       W świetle opisanych faktów doniesienia o tym, że dyrektor MZGK dokonał karygodnych zniszczeń budynku i porzucił go w połowie roboty są niedorzeczne i niepoważne. Lepiej żeby anonimowa osoba, która tak na nas dybała, łatwa zresztą do zidentyfikowania, zaniechała rozpowszechniania kłamstw i pisania kompromitujących ją donosów. Taką metodą wyborów nie wygra.

 

A. G.