Aktualności

Zabawa pod „Ruraparkiem”

    Z satysfakcją stwierdzamy, że plotki o śmierci mysłowickiego Rynku były przedwczesne. W ostatnią sobotę, tj. 12. lipca 2014 r. na scenie będącej częścią słynnego rynkowego ”Ruraparku” odbyła się ciekawa i bardzo pożyteczna impreza. Kolejny etap „Sportowej Soboty” zorganizowali: Szkoła Tańca EXTREME, MOK i Fitness PRESTIGE. Celem głównym zabawy była zbiórka pieniędzy na leczenie chorej na raka mysłowiczanki - Kamili Michalskiej. Liczna publiczność, w tym dzieci spędzające wakacje w mieście, świetnie się bawiły śpiewając i tańcząc w stylu zumba w rytm najmodniejszych przebojów. W przyszłą sobotę zapowiada się następna charytatywna impreza dla Magdy Ociepki – cierpiącej na CVID (pospolity zmienny niedobór odporności) i oczywiście znów wykorzystany zostanie Rynek z „Ruraparkiem”. Organizatorom gratulujemy!

W tym miejscu warto przypomnieć, że to już ponad 12 lat mija jak zadaszona scena na Rynku, zbudowana razem z konstrukcją słynnego i dla  niektórych kontrowersyjnego „Ruraparku”, służy dobrze mieszkańcom miasta. Nie da się już zliczyć ile razy gościła śpiewaków, tancerzy i muzyków z całej Polski, dając możliwość przedstawienia swojej twórczości. Dziesiątki miejskich pikników, zabaw mikołajowych i sylwestrowych, coroczny dzień dziecka i dzień matki, dni Mysłowic i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, ferie zimowe i akcje „lato w mieście” obficie korzystały i korzystają ze sceny pod Ruraparkiem. Dzięki temu sztuczna konstrukcja, choć do dziś niedokończona i niezbyt piękna, żyje i jest pożyteczna. Ci, którzy konstrukcję krytykują najwyraźniej mało wiedzą, co się w Rynku dzieje, choć bywało też, że bez żenady na Ruraparku wieszali swoje wyborcze banery! Zresztą krytycy mieli aż 12 lat, żeby wymyślić i zbudować coś lepszego. Jak widać nie wymyślili...

 Tak oto pomysł sprzed lat broni się sam, mimo ataków na jego pomysłodawcę, ówczesnego prezydenta Zbigniewa Augustyna. A może obecne władze miasta zechcą Rurapark dokończyć? Albo przynajmniej odnowić wysłużoną scenę? MZGK już zgłasza swoją gotowość pomocy. Wszak, jak się nie ma co się lubi...

 

(A.G.)