Aktualności

Zaniedbania od lat 80-tych

      Odnosząc się do postu dotyczącego przegniłych stropów, niezabezpieczonych kabli elektrycznych, cieknących rur, uszkodzonych balustrad i niemalowanych klatek schodowych w budynkach komunalnych, opublikowanego przez radnego Dariusza Wójtowicza 2 czerwca 2015 r. na popularnym portalu społecznościowym, zaznaczamy, że jak dobrze radny zauważył zaniedbania te sięgają lat 80-tych.

     Dyrektor MZGK Zbigniew Augustyn, obejmując w 2011 roku funkcję dyrektora, zastał zaniedbane od dziesiątek lat budynki ze starymi instalacjami cechującymi się wysoką awaryjnością i wymagającymi całodobowego monitoringu, nie wspominając już o wielomilionowym zadłużeniu Zakładu.

     To wszystko jest efektem jednej z najgorszych decyzji lat poprzednich, którą była sprzedaż dwóch tysięcy mieszkań gminnych, oczywiście wyłącznie tych w najlepszych, najładniejszych i najmłodszych budynkach. W posiadaniu miasta zostało tylko to co stare i najbardziej zniszczone.

     Po trzech latach zarządzania Zakładem przez obecnego dyrektora, MZGK zamknął księgowo 2014 rok nie odnotowując nieuregulowanych długoterminowych zobowiązań, czyli spłata starych długów została zakończona!

     Trzeba pamiętać, że głównym zadaniem MZGK jest zarządzanie zasobem, a nie jego odbudowa z ruin, jak próbuje wmówić wszystkim pan radny. Takiego ciężaru nie dałby rady udźwignąć zakład, utrzymujący się z czynszów dosłownie garstki płacących najemców lokali komunalnych. A to właśnie ich wpłaty są źródłem, z którego MZGK spłaca długi za wodę, prąd, śmieci i centralne ogrzewanie, przede wszystkim za tych, którzy nie płacą nic. To z ich czynszów wreszcie – najemców, którzy płacą – zasób jest ubezpieczany, rozliczany, sprzątany, naprawiany po dewastacjach, obejmowany nadzorem i opieką całodobowego pogotowia technicznego oraz okresowymi przeglądami stanu technicznego budynków i instalacji. Tych płacących jest ok. 70%. To oni za to wszystko płacą – czy to mało? Czy to wyłącznie oni mają jeszcze odbudować stary, zrujnowany zasób?

 

A.G.